wtorek, 30 maja 2017

WAKACJE ŻYCIA part. 5 - Zion National Park

Najpiękniejsze miejsce, które odwiedziłam podczas tej wycieczki i które zrobiło na mnie największe wrażenie - Park Narodowy Zion. Niezwykły! Inny! Przepiękny! 

Nocleg miałyśmy w Springdale - 30 minut od parku. Aha! Wszystkim, którzy planują odwiedzić kilka parków w Ameryce polecam zakupić roczny America Beautiful Pass - koszt to 80$ i możesz wejść/wjechać do każdego parku narodowego w Stanach Zjednoczonych, pełną listę znajdziecie tutaj. Można go kupić przez internet oraz na terenie parków. Jest to bardziej opłacalne, ponieważ ceny za każdy wjazd to ok. 20-40$ za samochód. 

Do rzeczy! Poniżej znajdziecie zdjęcia z Zion. Podziwiajcie ze mną! <3 









Udało nam się nawet znaleźć kaktusy! :D ja i Marta zdecydowałyśmy się na zrobienie krótkiej i łatwej trasy, a Paulina wybrała się na Angel's Landing - jedna z najbardziej niebezpiecznych tras na świecie - my jednak jesteśmy boidudki i wolimy iść na łatwiznę :) 


Przy wjeździe do Parku dostałyśmy mapę, więc próbuję ogarnąć, gdzie iść :)




Oczywiście nie obyło się bez przygód. Otóż nie mogłyśmy z Martą znaleźć początku trasy więc szłyśmy normalnie drogą do góry po jezdni. Ale Marta mówi "Ola no nie dojdziemy, dawaj złapiemy kogoś na stopa". Nie wiem, ile ta trasa miała długości, ale musiałybyśmy przejść przez tunel, gdzie piesi nie mieli możliwości ruchu, więc byłyśmy w kropce i gdyby nie pomysł Marty nigdy byśmy się tam nie dostały. Tak czy inaczej udało nam się złapać auto - 4 starszych ludzi, którzy przyjechali z Vegas na małe zwiedzanie. Czasami można w życiu spotkać tylu miłych ludzi zupełnie przypadkowo. Przewieźli nas za tunel, tam wysiadłyśmy, podziękowałyśmy i z mapą ruszyłyśmy odnaleźć trasę. 





Później już tylko z 30 minut wędrówki i jesteśmy na miejscu :) 


a to mała wiewiórka, która nam przeszkadzała w jedzeniu :) była słodka, ale w broszurach, które dostałyśmy kazali nam trzymać się od nich z daleka, ponieważ mogą być agresywne i przy ugryzieniu mogą zarazić wścieklizną! 












Taka tam mała przepaść :) wygląda przerażająco, ale po lewej stronie były barierki i trasa była dobrze zabezpieczona. Tylko głupi by spadł :)


Na szczycie poznałyśmy młodą parę z Virginii, których poprosiłyśmy o podwózkę na dół :D jak wiecie, Polak wszędzie da sobie radę :) 

Po drodze mijałyśmy restaurację w stylu dzikiego zachodu i zatrzymałyśmy się dosłownie na 3 minutki, żeby zrobić zdjęcia.


Jedziemy do LAS VEGAS!!! 


poniedziałek, 29 maja 2017

WAKACJE ŻYCIA part. 4 - Wielki Kanion Colorado

Obudziłyśmy się gdzieś koło 8-9 w przydrożnym hotelu pośrodku niczego w Ash Fork, Arizona ok 1h 20 minut od Wielkiego Kanionu. Szybkie ogarnianko i już w drodze. Pierwsze co - śniadanie! Znalazłyśmy jedno z dwóch dostępnych miejsc w tej małej wiosce i spontanicznie pojechałyśmy na miejsce. WOW! Prawdziwy dziki zachód (praktycznie to samo, co w Teksasie:) ). 
video

W środku wszystko wyglądało jak na amerykańskich filmach :) 


 Dostałam menu, a w nim milion propozycji. Postanowiłam wyjść z czymś pożywnym, żeby mieć siłę na zwiedzanie :) 




Co najlepsze, po restauracji chodziła Pani z dzbankiem i dolewała każdemu kawę. ZA DARMO! 

Po śniadaniu, w drogę! Dosłownie pół godziny od Wielkiego Kanionu (wjazd południowy) znalazłyśmy super miejsce campingowe - sami zobaczcie. 




Po szybkich kilku zdjęciach wsiadłyśmy do auta i zmierzałyśmy już do Wielkiego Kanionu - było wtedy bardzo zimno i wietrznie. Temperatura byla nie wyższa niż 10 stopni jak dobrze pamiętam. 





















Było baaardzo zimno. W kanionie spędziłyśmy może ze 3 godziny, a później jechałyśmy w stronę Parku Zion i po drodzę zatrzymałyśmy się, żeby zobaczyć Horseshoe Bend, ale jak dojechałyśmy to taaaaaak lałoooo, że nie dało się nawet dobrego zdjęcia zrobić. :( 






Na dwóch powyższych zdjęciach można dojrzeć krople deszczu na moich włosach, spodniach i poncho :D 

Szybkie fotki, później pojechałyśmy do Page, AZ do McDonald's na jedzonko i tam spotkałyśmy dwa polskie małżeństwa, które przyleciało z Kanady na wakacje i robili wędrówki po Havasu Falls. Do Parku Zion również dojechałyśmy późno w nocy (jak zwykle) i miałyśmy nocleg u pracowników parku, którzy udzielili nam mnóstwo rad i wskazówek dotyczących zwiedzania parku. Ale o tym w następnym poście :)